Laurent zaczął testować nowy sprzęt fotograficzny. Ja w tym czasie rozglądnąłem się i znalazłem pustą, starą porcelankę Cypraea lurida (Linnaeus, 1758). To miejsce wskazywało, że być może spotkamy również rzadszą Cypraea pyrum (Gmelin, 1791), której jeszcze nigdy nie widziałem martwej lub żywej. Chciałem złapać taką jedną i porobić jej zdjęcia na swoją stronę www, jak poprzednio zrobiłem z C. lurida.
Po 10 minutach robienia zdjęć zdecydowaliśmy się dotrzeć do wysokiej skały. Woda nie była tam za bardzo przejrzysta, ale ściana skały stanowiła miejsce tętniące życiem otoczona przez setki ryb.
Laurent zrobił masę zdjęć okolic ściany, a ja postanowiłem w tym czasie przesunąć parę niewielkich głazów w okolicach półki skalnej na głębokości 24 m. Widziałem wiele żyjątek pod tymi głazami, niekiedy trafiałem na ładne, niewielkie muszle.
Niestety Laurent nie wziął ze sobą obiektywu makro, więc nie mogliśmy uwiecznić tych żyjątek na zdjęciach.
Minęło 30 minut od czasu, gdy weszliśmy do wody, a ja dostrzegłem pod jednym z głazów pustą porcelankę, której do tej pory jeszcze nigdy nie znalazłem... martwą Cypraea spurca (Linnaeus, 1758)!!! Nieprawdopodobne. Nie sądziłem, że można ją tutaj znaleźć.
Byłem bardzo podekscytowany i podpłynąłem do mojego kumpla, by pokazać mu moje odkrycie. Z zamiarem znalezienia żywego ślimaka tego gatunku zacząłem zaglądać ostrożnie pod każdy kamień. Poszukiwania mogły się okazać żmudne, bo płaszcz porcelanki jest trudny do dostrzeżenia.
Ale w końcu, pod niezbyt dużym odłamkiem skalnym - znalazłem. Żywa Cypraea spurca! Płaszcz naciągnięty, kamuflaż doskonały. Miałem szczęście, że porcelanka była w środku jedynej szczeliny skały.
Dotarliśmy do łodzi po 53 minutach wspaniałego nurkowania.